Z mojego poprzedniego wpisu „Mastering wokali – tanio, szybko, dobrze” mogliście dowiedzieć się czym mastering nie jest. I choć jest to pewna droga do zdefiniowania tego pojęcia, zdecydowanie nie jest to wystarczające. Ilość pojawiających się zapytań, w których można zauważyć problem określenia różnicy między miksem a masteringiem, jest ogromna. Ten temat jest ważny dlatego, że często szukamy wiedzy na temat miksu wykorzystując słowo kluczowe „mastering”. Kiedy jednak szukamy zagadnień faktycznie związanych z masteringiem to nie potrafimy ich nawet nazwać. No dobrze, więc zdefiniujmy sobie ten mastering raz a porządnie.
Definicja masteringu
W Wikipedii możemy przeczytać, że mastering to „końcowy etap procesu realizacji produkcji muzycznej, podczas którego wydobywa się niuanse brzmieniowe realizowanego materiału„. Ta definicja jednak nie podkreśla innej bardzo ważnej roli masteringu. Przytoczę jeszcze jedną definicję tym razem z świetnej książki Piotra Kardasa „Homerecording dla każdego„, brzmi ona następująco „proces przygotowania i obróbki materiału audio w celu nagrania go na określony nośnik„. Ta definicja jest zdecydowanie szczęśliwsza dlatego, że podkreśla bardzo ważną współcześnie rolę masteringu – koncepcję przygotowania utworu na nośnik. A współcześnie w zasadzie jest to przygotowanie na odpowiednie streamingi.
Na dzień dzisiejszy jednak zdefiniowanie masteringu nie jest takie proste. Właśnie ze względu na to, że nieustannie zmienia się sposób przekazywania muzyki słuchaczom. O ile wcześniej wykonując mastering przygotowywano materiał tak, aby jak najlepiej odtwarzał się na kasecie, płycie winylowej czy płycie CD, dbano o odpowiedni odstęp czasu między utworami, o odpowiednią kolejność, o wspólne brzmienie utworów w ramach albumu, a także wypalano nośnik-matkę, to aktualnie wykonujemy przygotowanie utworu pod konkretne wymagania streamingu. Podczas miksu mamy do dyspozycji tyle dobrych procesorów i tak wiele możliwości, że sama edycja brzmienia w procesie masteringu jest niewielka i zamyka się w faktycznym „wydobywaniu niuansów brzmieniowych”.
Sugerowane poziomy LUFS
Teraz mówimy nawet o masteringu do internetu. Gdzie bardzo ważne jest żeby wziąć pod uwagę wymagania konkretnego streamingu. A jeżeli chodzi o te wymagania to one też potrafią być różne. Najczęściej posługujemy się poziomem LUFS, który również jest zdefiniowany dla różnych streamingów. Youtube na swoje potrzeby definiuje poziom – 13 LUFS, a Apple Music -16 LUFS. Dla porównania materiał w telewizji powinien mieć poziom około -23 LUFS.
Pamiętajmy jednak, aby nie mylić miksu z masteringiem. Są to dwa odrębne procesy, z których każdy ma do osiągnięcia inny cel. Coraz częściej można się spotkać z osobami, które same przeprowadzają proces masteringu w ramach miksu. W muzyce popularnej nie ma miejsca na takie samodzielne działania i dobrym zwyczajem jest oddawać materiał do masteringu profesjonalistów. Kolejna para dźwiękowych uszu, która pracuje nad naszym utworem może bardzo dużo do niego wnieść.
Czy robicie mastering swoich nagrań samodzielnie w domu? Czy zlecacie to zewnętrznej firmie? Dajcie znać w komentarzach jak to u Was wygląda 🙂
A ja tymczasem zapraszam Was na mojego instagrama, gdzie możecie łyknąć więcej aku-ciekawostek 🙂
KLIK

